Pochłonął mnie na chwilę świat realny i stąd moja nieobecność na blogu. Było sporo nadprogramowych zajęć w pracy, jeżdżenia z Małą do przychodni (ćwiczenia oka) a potem do przedszkola też skutecznie rozbijały mi dzień - wracałam do domu, kiedy za oknem już było ponuro. Nie było możliwości zrobienia zdjęć. Dopadła mnie niemoc wszelaka - chce mi się spać, chodzę zmęczona, nie włączałam komputera... Ot tak jakoś. Ale, zmotywowana przez
Asię - robię wpis.
Może na początek pokażę, co dziergałam, a było tego sporo:
Pierwsze od dołu - to komin cyklamenowy:
Jest cudny, świetnie układa się na kurtce i ładnie ją ożywia. Powstał z mieszanki wełny i akrylu Super Soft.
Trzy kolejne rzeczy - to czapki. Pokażę je dopiero w odpowiednim czasie - zrobiłam je już, ale chyba będę pokazywała w kolejnych miesiącach, w ramach akcji "12 czapek w jeden rok". Mam nadzieję, że Organizatorka zabawy nie pogniewa się... Po prostu teraz jakoś dobrze robi mi się czapki, a potem może być różnie z czasem. Zatem - robię już, pokażę później. Jedna z nich to prezent dla bliskiej osoby :)
To na wierzchu, to miał być komin. Dziergał się świetnie :) Według
tych wskazówek . Autorce bloga - Annie - wyszło super, ale mnie - nie... Nabrałam za dużo oczek i pomyślałam, że zamiast pruć - zrobię dwa kawałki, które potem zszyję. No i jest takie cuś:
No dziadostwo straszne! Wisi toto, szew jest paskudny. Gdy to skończyłam, założyłam i zaczęliśmy się z synem tak śmiać, że się popłakałam. zaczęliśmy szukać różnych zastosowań dla tego, ale toto jako szmata do podłogi - to chyba najlepsze rozwiązanie. Proszę - jeszcze kilka zdjęć:
I w stanie spoczynku, czy też - swobodnego zwisania:
Zakładaliśmy toto na głowę, na biodra - może to spódnica? :) w końcu założyliśmy na oparcie fotela - może to ozdoba? :) Próbowaliśmy przewiązać toto na górze - może to nakrycie głowy? :) Nic, dosłownie nic z tego! Toto nadaje się do kosza.
Na szczęście komplet dla córci wyszedł ładny:
Mała, jak widać, zadowolona, a to najważniejsze :)
Ja z kolei, po nieudanym kominie, straciłam chęć do dziergania... Nie wiem, co robić teraz. Nie chcę zaczynać swetra, bo zaraz po świętach zaczynam pisanie rozdziału, więc nie mogę wciągać się za bardzo w dzierganie. Komin kolejny na razie mi nie w głowie. Wprawdzie zakupiłam wzór Hani Maciejewskiej, ale do tego projektu muszę zakupić włóczkę, więc na razie musi poczekać... Czapki kolejnej nie chcę. Policzyłam - mam ich dwanaście! Na razie wystarczy. Chyba na druty wskoczą skarpety - małe, proste, a pomoże mi to wykorzystać pozostałe pojedyncze motki.
Zaczęłam też przygotowania do Świąt. Piekę, gotuję, sprzątam. Wigilię robię, jak co roku, u siebie, więc pracy jest sporo :)
Kocham Święta Bożego Narodzenia!
Dziękuję Wam za odwiedziny! I życzę miłej niedzieli :)
Asia