Dostałam od przyjaciółki motek prześlicznej bawełny Alize Bella - w moich kolorach :) Od razu, jeszcze tego samego dnia zaczęłam nową bluzeczkę. Wyszła idealna - i wzorem, i kolorem, i długością:
czwartek, 7 stycznia 2021
Letnia bluzeczka
niedziela, 3 stycznia 2021
Szydełkowy łososiowy sweter i Nowy Rok
Skończyłam bardzo szybko szydełkowy sweter, którego zapowiedź pokazywałam już. Robiłam bo w poprzek.
środa, 30 grudnia 2020
Czapki, komin i sweterki dla córci
Okres jesienno-zimowy sprzyja tworzeniu czapek, wszelkich otulaczy i oczywiście swetrów.
Ponieważ pokochałam szydełko, zaczęłam robić z jego pomocą czapki dla córci. Szydełko ma to do siebie, że można w wykonywanych nim wyrobach ładnie łączyć różne resztki włóczek. Tak oto powstały dwie czapki i komin:
wtorek, 15 grudnia 2020
Chusty
Chusty są tą częścią mojej garderoby, która w znakomitej większości leży w szafie na półce, ale muszę ją robić. Muszę, bo czuję nieodpartą chęć wypróbowania nowej techniki, nowego wzoru, albo - wykorzystania pojedynczych motków, które leżą i czekają. Jestem członkiem trzech grup na Facebooku, które robią chusty. Jedną lubię szczególnie i w jej comiesięcznych wyzwaniach chętnie uczestniczę. Może nie co miesiąc, ale jak na moje warunki przerobowe - dosyć często.
Oto chusty, które powstały w ubiegłym i bieżącym roku:
Nie wiem, dlaczego nie mogę ustawić tych zdjęć w szeregu obok siebie...
To chusta, która powstała pod wpływem impulsu. Kupiłam motek w takich nietypowych dla mnie kolorach, bo wpadł mi w oko. I przystąpiłam do robienia jej. Motek 1000m, 4 nitki, wzór to skrócona wersja Sis love . Chusta bardzo mi się spodobała, ale jeszcze bardziej koleżance, więc dostała ją w prezencie :)
Następny motek, który zakupiłam z myślą o chuście, był już z merino w składzie. Chciałam ciepłej jesiennej chusty.
Dane techniczne:
wzór: Netia Shawl
szydełko: 3 mm
Motek: Kokonek 4 nitki, 1400 m
niedziela, 6 grudnia 2020
W beżach
W ciągu tego czasu, kiedy mnie tu nie było, zmieniła mi się kolorystyka ubioru. Jakoś tak się stało, że zaczęłam źle wyglądać w żywych kolorach. Za namową cioci, która naprawdę zna się na ubiorze i potrafi doradzić jak mało kto, przestawiłam się na beże. Wymagało to wyrzucenia niektórych ubrań z mojej szafy oraz nabycia nowych.
Zaczęłam więc od zamówienia próbek włóczek, by wybrać te, które najbardziej mi odpowiadają.
I tak powstał beżowy sweter:
poniedziałek, 30 listopada 2020
O swetrach i innych robótkach nieudanych
Bardzo dziękuję za tak ciepłe powitanie po powrocie! I za zachwyty nad Lunią :)
Dziś chciałam pokazać ciąg dalszy robótek, w kolejności takiej, jak powstawały. Nie wszystko wychodzi takie, jakbyśmy chcieli. Tak było i tym razem. Z pięknej włóczki, którą zakupiłam na sweter dla syna wpis przypominający tu - powstało takie coś:
niedziela, 29 listopada 2020
Powrót
Było pożegnanie, miałam nie pisać. Ale zmotywował mnie do powrotu post Małgosi - Mao . Dzięki postowi Małgosi uświadomiłam sobie, jak bardzo brakowało mi blogowego świata, odwiedzania zaprzyjaźnionych blogów, komentowania. Szczególnie teraz, w tych dziwnych czasach, kiedy człowiek siedzi więcej w domu i brakuje mu kontaktu z drugim człowiekiem - te wirtualne wizyty stały się dla mnie czymś szczególnym.
Wracam zatem. Będę pomału pokazywać, co tworzyłam przez ten długi czas mojej nieobecności. Zdjęcia mam mało profesjonalne, proszę mi wybaczyć, robiłam je bez zamiaru publikacji gdziekolwiek, raczej tak dla siebie, dla upamiętnienia tego, co powstało.
Co u mnie? Dzieci urosły, za to pojawił się u nas nowy członek rodziny - sunia rasy alpejski gończy krótkonożny. Ma na imię Ramona, ale mówimy ma nią Luna. Oto ona:
Na zdjęciu ma 3 miesiące, dziś to półtoraroczny pies.
Zdarzało jej się zasnąć w dziwnych pozach i miejscach:











































