poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Nie chce mi się drutować...

No właśnie - jak w tytule... Nie wiem, czy ta niechęć to efekt uboczny chorowania, czy wena mi odleciała? No dosłownie nic! Niby przeglądam włóczki, niby przeglądam wzory, niby przydałaby mi się jakaś wiosenna bluzeczka czy lekki rozpinany sweterek, a tu - nic. Potem stwierdziłam, że zacznę w takim razie sweterki dla córci - wyrosła już ze swoich, więc przydadzą się nowe. Wyjęłam już nawet włóczkę - śliczny blady róż Baby Alpaki Silk Drposa - naprawdę ładna. I nic - leży na stoliku.
W weekend pracowałam z córcią i moją mamą w ogródku mamy. Była cudna pogoda a my z radością spędzałyśmy wspólnie chwile, ja - kopałam motyką, mama - podcinała pnącza, Mała - biegała radośnie po całym ogrodzie :) Było cudnie! I tym się na razie cieszę - niech nadchodzi wiosna :) Wstawiam zdjęcia z ogródka, bo innych (czyt. drutowych) na razie nie posiadam:




I jeszcze namiastka ogłoszenia (namiastka, bo prawdziwe ogłoszenie umieszczę w czwartek): 
Spotkanie Dziewiarek Podkarpacia odbędzie się tradycyjnie w ostatnią sobotę miesiąca, czyli 25 kwietnia o godz. 16.00 do 19.00 w Kawiarni teatralnej "Muza" w Rzeszowie. Jedyne, co się zmieniło, to sala - będzie to sala myśliwska (pozostałe są w tym dniu zajęte).
Zapraszam serdecznie!
Pozdrawiam wszystkich Odwiedzających i witam serdecznie nowych Obserwatorów :)
Asia



14 komentarzy:

  1. Pięknie wygląda teraz twój ogród.
    A z robótkami to nic na siłę. Ostatnio też przeżywam kryzys, tym bardziej dotkliwy, że komuś coś obiecałam, muszę się sprężyć, a nie idzie mi zupełnie i do tego bolą mnie nadgarstki. Ale w końcu robienie na drutach ma być przyjemnością a nie męczarnią, więc staram się podchodzić do tego w miarę spokojnie. Czego i tobie życzę, a wena twórcza na pewno wróci.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to rzeczywiście chyba trudniej masz - ja na szczęście nie mam projektów, które muszę zrobić, chociaż tyle. Dziękuję za ciepłe słowa!

      Usuń
  2. Ale w ogródku masz już kolorowo:)
    A chęć do drutowania wróci:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Liczę na ten powrót chęci :)

      Usuń
  3. Niestety mam bardzo podobnie, to co kiedyś dawało mi radość, dziś jest już zaledwie cieniem. Druty leżą odłogiem, co mi się zupełnie wcześniej nie zdarzało, w moim przypadku myślę, że za dużo dziergałam, za dużo wkładałam w to swojego czasu i energii, teraz chcę zrobić sobie urlop od wszystkiego i po prostu cieszyć się chwilami , które spędzę z najbliższymi, może to zmęczenie , nie wiem, ale bardzo Ciebie rozumiem pozdrawiam Cię Asiu, z drugiego końca Polski, w nas jeszcze nic nie kwitnie, ale zawsze wiosna przychodzi dwa tygodnie później:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam chyba przesilenie wiosenne, bo już nie wiem, jak to nazwać. I tez teraz cieszę się chwilami, reszta przyjdzie w swoim czasie :)

      Usuń
  4. U mnie to samo - zero chęci do dziergania:)
    trzeba przeczekać:)
    śliczny ogródek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justynko - pocieszasz mnie troszkę :)

      Usuń
  5. Ciężko siedzieć w domu i dziergać na drutach czy coś haftować jak słonko za oknem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może faktycznie to z powodu słońca i tej energii z zewnątrz? Aż chce się być na dworze, w ogrodzie, na spacerze.

      Usuń
  6. Wiosna wymaga odmiany, dlatego druty chwilowo nie pociągają, a motyczka i owszem:-) Nawet mnie, choć generalnie nie lubię prac w ogrodzie, ale wiosną mnie kusi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie należę do zapalonych ogrodniczek, ale ogródek u mamy jest malutki i taki miły do pracy - z radością machałam tą motyką :)

      Usuń
  7. Na wiosnę odstawiam druty na plan drugi i zajmuję się ogrodem:) Zresztą swój już prawie cały przekopałam:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Asiu, i ja mam to samo...jeden sweterek rozgrzebany...na drugi włóczka leży już od stycznia...czwarty wieczór zabieram się do jego rozpoczęcia i nijak mi to idzie...niby wzór już sobie wybrałam, oczka rozliczyłam i dalej nic...po prostu jakaś niemoc mnie ogarnęła:( ... ale jak piszą poprzedniczki, nic na siłę...Dzierganie jest przecież naszą przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem:) wena w końcu wróci:) Moje skalniaki też już poddałam wiosennym porządkom:) Widocznie po zimie potrzebujemy takiej odmiany;) pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń